s t r o n a   o   n a d z i e i












Świadectwo Bawera




„...aby wszystko dał Wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje”
(J 15, 16)



Całe moje życie świadczy o prawdziwości tej obietnicy złożonej nam przez Chrystusa. Patrząc z czysto ludzkiej perspektywy, powinienem być osobą głęboko nieszczęśliwą. Czterokończynowe porażenie mózgowe i diagnoza: „nigdy nie będziesz samodzielny” towarzyszą mi od pierwszych dni po moich narodzinach.

Poruszam się na wózku inwalidzkim, wyłącznie z pomocą drugiej osoby, tzw. „woźnicy”. Ograniczona sprawność rąk nie pozwala mi na samodzielne zrobienie sobie kawy czy zjedzenie talerza zupy. Wychowywanie się w niepełnej, ateistycznej rodzinie nie ułatwiało mi codziennego życia. Można by o mnie myśleć jako o osobie zapomnianej przez Boga. Jednak Jego słowa „nawet gdyby ona zapomniała, ja nie zapomnę o Tobie” (Iz 49, 15) także w moim życiu okazały się prawdziwe. Bóg nigdy o mnie nie zapomniał. Zawsze stawiał na mojej drodze ludzi, którzy gotowi byli mnie wspierać. Którzy „wypchnęli” mnie ze szkoły specjalnej do integracyjnej. Kazali mi się dużo uczyć, choć wcale nie byłem w tym dobry. Znosili mnie na wózku po schodach, żeby tylko zabrać mnie do kościoła. Zabierali mnie na wakacyjne obozy, gdzie uczyłem się samodzielności i funkcjonowania wśród innych. Swoją życzliwością pokazywali mi, że nie jestem gorszy od innych. Dzięki nim, dzięki ich pomocy i świadectwu wiary wierzyłem, że Bóg jest zawsze ze mną, że działa w moim życiu. Bóg pokazywał mi, że ja też mogę ludziom dać coś od siebie, że mogę być potrzebny innym (np. w liceum, będąc przewodniczącym szkoły, organizowałem hiphopowe koncerty charytatywne). Bóg pokazywał mi, że jeśli nie mogę chodzić, biegać czy być sportowcem, to moje talenty mogę wykorzystać inaczej. Dzięki temu zawsze dużo czytałem, poszerzałem swoją wiedzę, ćwiczyłem swój umysł. Zaowocowało to decyzją o podjęciu studiów, choć wiele osób mówiło mi, że ten plan nie może się powieść. Ale Bóg wiedział lepiej. Studia (teologiczne, a jakże!) ukończyłem z pomocą wielu życzliwych osób, pomimo wielu przeciwności. W trakcie studiów wyprowadziłem się z domu rodzinnego i zacząłem żyć na własny rachunek, choć wokół słyszałem tylko, że to szaleństwo. Bóg jednak nie pozwolił mi umrzeć z głodu, a potem postawił na mojej drodze kobietę, której kazał tego systematycznie doglądać. Znów słyszałem, że to szaleństwo, że ja nie mogę się żenić, ze moja żona tylko by się zamęczyła. Ale ja ufałem Bogu. Jeśli czegoś ode mnie chce, to nie po to, żeby zrobić mi krzywdę. Nie da się pokonać przepaści trzema małymi krokami, czasem trzeba skoczyć. I ja skoczyłem, bo przecież Bóg obiecał mi, że dalej będzie przy mnie.


Obecnie jestem szczęśliwym mężem. Kończę studia doktoranckie. Angażuję się społecznie (m.in. jestem członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych i Ich Przyjaciół „Klika” oraz Prawicy Rzeczypospolitej). Opiekuję się moją żoną, wspieram ją finansowo, nawet powoli uczę się odkurzać. To wszystko nie byłoby możliwe, gdybym nie pozwolił Bogu prowadzić się Jego drogami, które wybrał dla mnie. Dlatego, cokolwiek mi życie przyniesie, zawsze będę ufał Bogu, bo On najlepiej wie, co jest dla mnie dobre.


Bawer



W Internecie dostępne są wywiady, w których Bawer opowiada więcej o swoim życiu:

Moja siła nie pochodzi ode mnie

Bawer Aondo-Akaa: Miłość przedniejsza niż wino!

Radości i smutki ciemnoskórego Polaka



Luty 2014





Jeśli masz ochotę skontaktować się ze mną w sprawie tego tekstu lub jakiejkolwiek innej, napisz na adres: nadzieja@nadzieja.webd.pl