s t r o n a   o   n a d z i e i












Porady dla cierpiących na depresję




Krakowskie Wydawnictwo M poprosiło mnie o recenzję wydanej przez siebie książki Aarona Kheriaty’ego i Johna Cihaka pt. „Katolicki przewodnik po depresji”. Zgodziłam się, bo doszłam do przekonania, że temat jest ważny i warto o nim napisać. Kiedy przed wielu laty ujawniły się moje problemy związane z syndromem DDA, najbardziej pomogły mi właśnie książki — zarówno w diagnozie, jak i autoterapii. (Wymieniam większość z nich w dziale „Recenzje”). Od tamtej pory uważam, że dobre poradniki psychologiczno-duchowe mogą zdziałać cuda i warto te książki polecać. A przed złymi z kolei, przynoszącymi szkody, trzeba przestrzegać. Na szczęście Wydawnictwo M nie zwabiło mnie w pułapkę, bo książka „Katolicki przewodnik po depresji” rzeczywiście jest dobra, a co więcej, zgodna z moim własnym postrzeganiem roli wiary i praktyk religijnych w leczeniu ciała i duszy człowieka oraz holistycznym podejściem do osoby ludzkiej jako całości.

Autorem „Katolickiego przewodnika po depresji” jest amerykański lekarz psychiatra z wieloletnim stażem zawodowym, specjalista od medycznych sposobów leczenia depresji, a jednocześnie głęboko wierzący katolik, nie redukujący człowieka do wymiaru materialnego. W zachodnich sferach medycznych i psychologicznych takie podejście jest ogromną rzadkością. Tymczasem dr Kheriaty twierdzi, że depresja jest niedomaganiem całego człowieka, wszystkich jego sfer: ciała, duszy (z grecka psychiki) i ducha, i dlatego ze wszystkimi tymi sferami trzeba równolegle pracować, chcąc doprowadzić do skutecznego wyleczenia tej ciężkiej, bolesnej i realnie zagrażającej życiu choroby. Opisuje z równym profesjonalizmem istotę depresji i sposoby jej leczenia od strony medycznej, psychologicznej i religijnej. Wierzę, że takie podejście zapewnia o wiele większe szanse uzdrowienia niż leczenie tylko sposobami medycznymi, tylko psychoterapeutycznymi lub tylko duchowymi.

Katolicki przewodnik po depresji

Depresja jest obecnie jedną z najbardziej rozpowszechnionych i najbardziej obciążających całe społeczeństwa chorób na świecie. WHO sytuuje ją na czwartym miejscu listy przyczyn wywołujących choroby. Jeden ze znanych autorów zatytułował książkę poświęconą tej chorobie „Wiek melancholii” (melancholia to dawna nazwa depresji). Pod używaną popularnie nazwą „depresja” kryją się różnorodne i mające różne przyczyny zaburzenia, nie wszystkie na szczęście równie poważne. Na jakieś odmiany depresji cierpiał w którymś momencie życia niemal każdy człowiek.

Najcięższą formą choroby jest depresja kliniczna. Jest to poważne zaburzenie psychiczne, zawsze wymagające pomocy lekarzy psychiatrów. Nie ma tu żartów — nie leczone, jest podobno najczęstszą przyczyną samobójstw. Korzystanie z psychiatrycznej pomocy medycznej nie jest żadnym powodem do wstydu. Znam dwóch gorliwych i pobożnych księży, którzy na depresję kliniczną zachorowali i od lat leczą się u lekarzy tej specjalności. Dzięki temu żyją i mogą nadal służyć ludziom — a ich własne, osobiste świadectwo jest w tym być może nawet bardziej pomocne niż głoszenie kazań czy odprawianie nabożeństw. Aaron Kheriaty podkreśla, że depresja jest zawsze cierpieniem człowieka niewinnego, upodabniającym go do Jezusa Chrystusa i Jego odkupieńczej ofiary krzyżowej.

Depresja może mieć różne przyczyny, w tym czysto biologiczne, wynikające z niedoboru pewnych substancji chemicznych w organizmie. W takim wypadku można sobie z nią skutecznie radzić po prostu za pomocą dobrze dobranych leków. Jednak w licznych wypadkach depresja ma przyczyny zewnętrzne, tzw. egzogenne. Ostatnie półwiecze przyniosło gwałtowny wzrost zachorowań na tę chorobę i jest pewne, że stoją za nim negatywne przemiany społeczne, jakie w tym czasie zaszły, z szaleńczym pośpiechem oraz rozpadem więzi rodzinnych i międzyludzkich na czele. Inne źródło depresji to osobiste traumy i trudne sytuacje życiowe. Pojawia się ona po śmierci osób bliskich, wskutek utraty źródeł utrzymania, przy ciężkich chorobach, po porodzie, u ofiar przemocy, wypadków czy katastrof, czyli u całej szerokiej grupy ludzi cierpiących na stres pourazowy (PTSD), w tym DDA. Żyje w symbiozie przyczynowo-skutkowej z alkoholizmem i innymi uzależnieniami.

Większość ludzi, którzy mówią o sobie, że mają depresję, na szczęście nie cierpi na ciężką depresję kliniczną, lecz na jej lżejsze postaci lub tylko (jeśli słowo „tylko” jest tu na miejscu) na depresyjne zaburzenia nastrojów. Często pomaga im psychoterapia, pomagająca przewartościować poglądy na świat, ludzi i samego siebie (np. uwolnić się od skazującej na ciągłe rozczarowania postawy nadmiernie roszczeniowej) oraz ułatwiająca radzenie sobie ze stratami i traumami.

Aaron Kheriaty omawia te wszystkie zagadnienia, po czym przechodzi do znaczenia, jakie w leczeniu depresji odgrywa pomoc duchowa. Z jednej strony jest „na czasie”, bo terapeutyczna rola religii czy szerzej duchowości jest dziś tematem bardzo modnym, z drugiej porywa się na opinie niepopularne, bo mówi, że religią trzeba naprawdę żyć całościowo i pozwalać jej (a właściwie Panu Bogu) realnie zmieniać swoje życie. Kheriaty oficjalnie sytuuje się jako katolik i poleca chorym cały zestaw praktyk religijnych, dostępnych w Kościele katolickim — w tym takie, które niektórzy „nowocześni” i „postępowi” katolicy uważają za przestarzałe i niepotrzebne (np. odmawianie modlitw zapisanych w książeczkach do nabożeństwa). Tymi religijnymi „środkami leczniczymi” są między innymi:

  • wzrastanie w cnotach i usuwanie wad, a dzięki temu postępująca integralność życia (Kheriaty zwraca uwagę, że wśród czynników wywołujących depresję znajduje się szeroko rozumiane nieuporządkowanie psychiczne i duchowe);
  • modlitwa i kontemplacja, dające spokój i wyciszenie, w tym rozmyślanie, modlitwy słowne, adoracja Najświętszego Sakramentu i czytanie Pisma Świętego;
  • spowiedź i kierownictwo duchowe;
  • uczestnictwo we Mszy św., wraz z dołączaniem swoich cierpień i trudności do zbawczej ofiary Chrystusa dokonującej się na ołtarzu;
  • uświęcenie codziennej pracy i cierpienia.

Aaron Kheriaty podkreśla, że żadne cierpienie nie musi się bezsensownie marnować, i zachęca do przyjęcia doktryny św. Teresy od Dzieciątka Jezus uczącej, że nawet najdrobniejsze ofiary (choćby podniesienie szpilki), oddawane Panu Bogu w jakichś intencjach mają sens. Jakkolwiek czarne i beznadziejne wydaje się życie chorego na depresję, może on swe najmniej znaczące czynności, które w jego wypadku stają się prawdziwymi zwycięstwami — jak choćby wstanie rano z łóżka — dołączać do ofiary krzyżowej Chrystusa za zbawienie świata.

Ostatnia część książki poświęcona jest nadziei: jej znaczeniu w nadawaniu sensu i podtrzymywaniu życia oraz sposobom jej budowania. Dołączone są także modlitwy odpowiednie dla chorych na depresję i przemówienie papieża Jana Pawła II skierowane do uczestników konferencji nt. tej choroby, zorganizowanej w 2003 r. przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Obfite odwoływanie się do nauczania Kościoła, dotyczącego omawianych w książce zagadnień (np. „Katechizmu Kościoła katolickiego”, przemówień papieży Benedykta XVI, Jana Pawła II i Piusa XII) uważam zresztą za jedną z cenniejszych zalet książki.

„Katolicki przewodnik po depresji” nie jest książką dla każdego. Jest książką dla katolików. Jednak, jak pisze sam Kheriaty, „nie istnieje coś takiego jak «religia» ogólnie pojęta — są tylko poszczególne religie, a każda z nich proponuje inne (nie zawsze kompatybilne) odpowiedzi na pytania o cierpienie i jego znaczenie... Religie te mogą mieć wiele wspólnego, lecz złączenie ich razem pod jednym szyldem «religia», a następnie traktowanie tej heterogenicznej grupy, jakby stanowiła wewnętrzną jedność oznaczałoby, że beznadziejnie błądzimy w rozumieniu rzeczywistości. Uważam więc, że zamiast przemawiać do wszystkich, książka ujmująca problem ogólnie praktycznie nie przemawiałaby do nikogo”.


Aaron Kheriaty, John Cihak, Katolicki przewodnik po depresji. Jak święci, sakramenty i psychiatria mogą pomóc ci wyrwać się spod jej wpływu i odnaleźć utraconą radość, Wydawnictwo M, Kraków 2013, s. 340



Luty 2014





Jeśli masz ochotę skontaktować się ze mną w sprawie tego tekstu lub jakiejkolwiek innej, napisz na adres: nadzieja@nadzieja.webd.pl