s t r o n a o n a d z i e i |
|
|
To, co najważniejsze
Bóg powiedział do Jonasza: „Wstań, idź i nawróć wielkie miasto Niniwę”. I faktycznie — Jonasz wstał, poszedł... i uciekł. I potem spotkało go sporo nieprzyjemności. Znalazł się na wielkim morzu w czasie olbrzymiej burzy... i doskonale wiedział, co się dzieje i dlaczego tam się znalazł. Tak często bywa i w naszym życiu, że w pewnym momencie znajdujemy się na środku jakiejś wielkiej burzy. I tutaj jest też pokazane, jak Jonasz dostał pewien czas na to, żeby jednak zastanowić się nad tym, co ma zrobić. Pan Bóg dał mu wielką rybę, w której mógł spędzić trzy dni. To był taki czas, w którym po pierwsze, najpierw spotkał się z marynarzami, którzy z nim porozmawiali i którym mógł powiedzieć tak naprawdę, co się stało; a po drugie, to był czas, żeby mógł spotkać się ze sobą i odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest i co robi. I w Ewangelii mamy bardzo podobną sytuację. Przychodzi faryzeusz i on doskonale zna odpowiedzi. Pan Jezus mu tylko podpowiada: „A co jest napisane w Piśmie? Jak ty to czytasz?” A na drugie pytanie: „A kto twoim zdaniem był bliźnim tego człowieka?” I znowu: to są bardzo dobre pytania. Mimo że faryzeusz wystawiał go na próbę, mimo że wymigiwał się, bronił się: „Kto to jest bliźni w ogóle?” A Pan Bóg, Pan Jezus, pokazuje na to, co jest najważniejsze. „Ty sam wiesz, ty sam możesz na to odpowiedzieć”. I faktycznie — ten faryzeusz pokazuje, co jest najważniejsze. Pokazuje na to, co jest podstawą moralności. Zadaje pytanie: „Co mam robić, żeby mieć życie wieczne?” I sam odpowiada na to pytanie. Nie chodzi o to, żeby czegoś nie robić: żeby nie mówić brzydkich wyrazów, nie uprawiać seksu, nie pić alkoholu i nie wiadomo czego jeszcze. Ale Pan Bóg powiedział: „Kochaj”. Pan Bóg powiedział: „Kochaj: kochaj mnie całym swoim sercem, kochaj mnie całą swoją duszą”. To jest zupełnie inna perspektywa. I faryzeusz w zasadzie sam to wszystko mówi, sam to wszystko nazywa. I to jest bardzo radykalne wezwanie. Czy może być coś bardziej radykalnego od powiedzenia: „Kochaj całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem, a swego bliźniego jak siebie samego”? Bardzo radykalne. I Pan Bóg mówi tak, bo On sam kocha. To jest ta najważniejsza perspektywa. To jest to, co jest najważniejsze. I „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Czyli samemu sobie muszę śpiewać słowami psalmisty: „Dziękuję Ci, Boże, żeś mnie tak cudownie stworzył”. A bliźniego swego muszę kochać tak, żeby nie było między nami żadnej waśni. Żeby nie było tak, że się pokłócimy w drodze i przyjdziemy na ucztę, przyjdziemy do ołtarza czy staniemy przed Bogiem samym niepogodzeni. Nie może tak być. Święty Jan mówi: „Jeśli mówisz, że kochasz Pana Boga swego, a bliźniego swego nienawidzisz, to jesteś kłamcą”. Bardzo radykalne słowa. A potem jeszcze faryzeusz sam dopowiada, kto jest twoim bliźnim. Bliźnim jest nawet ten, którego ja nie lubię. Mało tego: nienawidzę. Samarytanie to ci, którymi się pogardza. To jest tak, jak gdybyśmy dzisiaj powiedzieli, że to jest przedstawiciel jakiejś partii, której nie lubię, że to jest jakiś wyznawca innej religii, że to jest moja sąsiadka spod dziewiątki. To jest mój bliźni. I tak samo: pokłóćmy się i pokochajmy się, póki jesteśmy w drodze. I Pan Bóg jest cierpliwy. I to pokazuje u Jonasza, i to pokazuje tutaj. Daje nam czas. Daje nam czas, ponieważ czeka na nas i chce, żebyśmy do Niego przyszli. Ale to sami musimy podjąć decyzję i sami musimy dać odpowiedź. A On jest z nami. I nam pomaga. I skoro On mówi: „Idź i ty czyń podobnie”, to znaczy, że Jego słowo ma moc. To znaczy, że nie jesteśmy sami. Że to wyzwanie nie jest ponad nasze możliwości. Jeśli On do mnie mówi: „Idź i ty czyń podobnie”, to znaczy, że daje mi do tego siłę. Tomasz Rojek OP Październik 2007 |
| | Strona główna | | Nadzieja | | Alkoholizm | | Sprawy męsko–damskie | | Uzdrawianie uczuć |
| | Powrót do wolności | | Szkoła nowego życia | | Psychika i zdrowie | | Lęk i ciemność | | Walka Jakuba z aniołem |
|
Jeśli masz ochotę skontaktować się ze mną w sprawie tego tekstu lub jakiejkolwiek innej, napisz na adres: nadzieja@nadzieja.webd.pl |