s t r o n a o n a d z i e i |
|
|
Łącze do przyjacielaJeśli coś się tutaj znalazło, to znaczy, że mogę to z czystym sercem polecić...
Ela Konderak pracowała dawniej w Telewizji Polskiej, umie robić filmy, a teraz jest redaktorem naczelnym miesięcznika „List”, który uważam za jedyne pismo katolickie w Polsce, jakie daje się czytać. W czasach, kiedy jedne media leją wiernopoddańczą wazelinę i postpeerelowską sakronowomowę, a drugie jad i błoto, ale dla wszystkich Kościół i kler to jedno, a świeckim pozostawia się rolę biernych, miernych i wiernych (lub nie) wykonawców jedynie słusznej linii ww. przewodniej siły, Ela ma odwagę wychowywać dojrzały duchowo, samodzielnie myślący i świadomy swojej podmiotowości laikat. [Zobacz]
Na stronie Krzyśka Pałysa jest sporo wartościowych materiałów o duchowości chrześcijańskiej oraz filmy, zdjęcia i rysunki przedstawiające codzienne życie braci dominikanów w nieco lżejszy i bardziej niekonwencjonalny sposób. Naprawdę warto zajrzeć... ;-) Także sam Krzysiek jest barwną postacią... [Zobacz]
Strona wrocławskiego Stowarzyszenia Schola Gregoriana Silesiensis, śpiewającego chorał gregoriański oraz pieśni tradycyjne. Wraz ze Scholą Teatru Wiejskiego Węgajty wykonują średniowieczne dramaty liturgiczne, biorą też co roku udział w Festiwalu Muzyki Dawnej w Jarosławiu. Są tu też informacje o koncertach. [Zobacz]
Ola mieszka we Wrocławiu, ma męża tradycjonalistę — zwolennika liturgii trydenckiej i hierarchicznego modelu rodziny, oraz trójkę małych dzieci. Zajmuje się domem, dzierga kołderki i gotuje obiady. Tuzinkowa kura domowa, niewidoczny dodatek do dominującego męża? Tymczasem Ola, podobnie jak jej mąż, jest wykształconą i dowcipną osobą, potrafi bronić własnego zdania i mówi mądre rzeczy. Najbardziej zaskoczył mnie sposób, w jaki Ola i jej mąż odnoszą się do dzieci, kiedy są nieznośne: nie tracąc panowania nad sobą, bez wrzasków i pogróżek, za to z żelazną konsekwencją. I skutecznie. Ola prowadzi serwis internetowy pod nazwą, a jakże, „Kura domowa — wszystko o prowadzeniu i upiększaniu domu”. [Zobacz]
Przyznaję — jestem kolejomaniakiem. Mam fioła na punkcie parowozów. Z tego zamiłowania podśmiewa się większość moich znajomych, z wyjątkiem innych kolejomaniaków oczywiście. A ja mam swój ukochany parowóz, do którego zawsze biegnę, kiedy odwiedzam Skansen Kolejowy w Chabówce (podobnie jak Krzyś, odwiedzając ZOO, biegł do klatki z misiem polarnym Kubusiem): Ty2–911, wspaniała i potężna maszyna konstrukcji niemieckiej, tzw. Kriegslok, który miał wygrać dla Hitlera II wojnę. Nie ma piękniejszego zapachu niż zapach dymu z parowozu — węgla i pary wodnej... Skansen w Chabówce ma cenną ekspozycję stałą, a w sezonie turystycznym uruchamia zabytkowe pociągi prowadzone przez parowozy po pięknych szlakach kolejowych Beskidów. [Zobacz] |
| | Strona główna | | Nadzieja | | Alkoholizm | | Sprawy męsko–damskie | | Uzdrawianie uczuć |
| | Powrót do wolności | | Szkoła nowego życia | | Psychika i zdrowie | | Lęk i ciemność | | Walka Jakuba z aniołem |
|
Jeśli masz ochotę skontaktować się ze mną w sprawie tego tekstu lub jakiejkolwiek innej, napisz na adres: nadzieja@nadzieja.webd.pl |