s t r o n a   o   n a d z i e i












21 sposobów

na rozstanie się z przygnębieniem




  • Sprawiaj sobie różne drobne przyjemności. Na przykład zrób sobie ciepłą kąpiel z aromatycznym olejkiem i rozkoszuj się podczas niej tym, jak ciepło i aromaty przenikają twoje ciało. Postaraj się nie myśleć o niczym innym, tylko odczuwać przyjemność płynącą z tej kąpieli i to, jak ona cię uspokaja.
  • Wyszukuj różne pozytywne drobiazgi, które się zdarzyły w ciągu dnia, i dziękuj za nie wieczorem Panu Bogu. Np. masło się gdzieś schowało, ale je znalazłeś, albo policja cię nie zatrzymała, mimo że przekroczyłeś prędkość.
  • Zauważaj ulotne drobiazgi przynoszące radość, takie jak piękny krajobraz przez okno w pociągu, dobry deser, ładny przedmiot na wystawie sklepowej.
  • Buduj w sobie akceptację dla siebie i zaufanie do siebie. Wyszukaj rzeczy, które są w tobie wartościowe, spróbuj wypisać swoje zalety i powody, dla których można cię lubić. Jeżeli ktoś ci mówi, że jesteś do niczego, nic nie umiesz, masz same wady, jesteś gruby itd., to oznacza to tylko jedno: że sam czuje się bezwartościowy i usiłuje się dowartościować twoim kosztem. Nie warto tracić życia na relacje z takimi ludźmi.
  • Staraj się wyodrębnić w życiu oddzielne obszary. Jeśli aktualnie zajmujesz się jednym obszarem, to tematy dotyczące drugiego wyłączaj, po prostu odkładaj nasuwające się myśli dotyczące tamtego obszaru na bok do momentu, aż przyjdzie czas na zajmowanie się nim. Chodzi o to, żeby problemy w jednym z obszarów nie zalewały ci i nie psuły całego życia.
  • Obserwuj swoje emocje, uczucia, reakcje, instynktowne zachowania. Kiedy się pojawiają, co je wywołuje (szukaj konkretnych czynników), jakie jest ich nasilenie i trwałość, jak się potem czujesz: dobrze czy źle. Nie usiłuj ich zmieniać i nie wartościuj ich jako złych, nie potępiaj się za nie, tylko po prostu się im przyglądaj, poznawaj je.
  • Przypominaj sobie regularnie, że masz żyć chwilą dzisiejszą. Przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie ma. Odsuwaj nasuwające się myśli dotyczące przyszłości — co się może wydarzyć, czy coś się stanie czy nie, czy uda ci się uzyskać to, na czym ci zależy. Będzie, co Bóg da. Te myśli i tak nie mają żadnego wpływu na rzeczywistość, a tylko wprowadzają niepokój i zatruwają życie.
  • Wyszukuj miejsca, w których czujesz, że nastąpią nieuniknione zewnętrzne wydarzenia, które są silniejsze od ciebie i na które nie masz żadnego wpływu. Wynotowuj je, w wolnych chwilach przemyśl na spokojnie i zastanów się — być może jednak nie jesteś bezsilny, możesz jakoś na nie wpłynąć albo im zapobiec, może istnieje przestrzeń dla twojej wolnej decyzji. A nawet jeśli nie, to być może ich negatywny wpływ będzie mniejszy, niż się obawiasz. Często obawiamy się, że coś będzie dla nas prawdziwą katastrofą (np. zwolnienie z pracy czy czyjś wyjazd), a gdy to już nastąpi, okazuje się, że owszem, jest przykre, kłopotliwe, bolesne, ale nie katastrofalne.
  • Jeśli zamierzasz wpłynąć na kogoś, żeby się zmienił, zaczął cię lepiej traktować, zrobił to, co chcesz, to z góry można przewidzieć, że to się skończy rozczarowaniem. Mamy dużo mniejszy wpływ na innych ludzi, niż nam się wydaje. Dlatego, zamiast budować iluzje (może on się kiedyś zmieni...), lepiej pogodzić się z faktami i zadać sobie pytanie: czy akceptuję tę osobę taką, jaka jest, czy nie. A następnie podjąć decyzję: utrzymuję tę relację na obecnych warunkach (ewentualnie podejmując działania ochronne) albo ją zrywam.
  • Dawaj ludziom wolność. Jeżeli ofiarowujesz im swoje uczucia, czas, zainteresowanie, to nie spodziewaj się niczego w zamian. Nie oczekuj, że obdarowany ci się odwzajemni. Byłaby to manipulacja: nie obdarowanie kogoś, tylko wciągnięcie w pułapkę, żeby czuł się zobowiązany i dał ci to, co chcesz otrzymać. Nie ma chyba skuteczniejszego sposobu popsucia relacji z drugim człowiekiem; zostaje tylko żal, rozczarowanie i poczucie krzywdy. Oczywiście obdarowany może obdarzyć cię swoimi uczuciami czy zainteresowaniem, ale będzie to z kolei jego dar, dokonany w wolności i do niczego ciebie nie zobowiązujący.
  • Staraj się demaskować w swoim postępowaniu próby nadkontroli i myślenie roszczeniowe. Ma do tego skłonność znakomita większość ludzi. Przejmujemy odpowiedzialność za sprawy, o które nikt nas nie prosił, usiłujemy nimi kierować według swojego zdania i jeszcze oczekujemy wdzięczności otoczenia. Mamy też długą listę oczekiwań (często nawet nieuświadomionych), zaczynając od rządu, przez współpracowników i znajomych, po sąsiadów i członków rodziny. Nawet jeśli są słuszne (że sąsiad nie będzie wyrzucał śmieci na twój balkon, a twoi najbliżsi złożą ci życzenia urodzinowe), to spora część z nich nie będzie spełniona. Pogodzenie się z tym poprawi ci nastrój.
  • Nie narzucaj sobie wewnętrznego przymusu, że zawsze musisz wszystko zrobić tak, żeby nie było do czego się przyczepić (i tak znajdzie się ktoś, kto się przyczepi), że nigdy nie możesz się spóźnić i że można to było zrobić jeszcze lepiej. Daj sobie i innym prawo do zawalania części spraw i odpędzaj pojawiające się poczucie winy. Nie ma człowieka, który by zawsze wszystko robił świetnie i nigdy nie nawalił. Nawet jeśli ktoś usiłuje cię o tym przekonać, to ma niezbyt czyste intencje... Bo perfekcjonista z poczuciem winy jest bardzo wygodny, wszystko można na niego zrzucić. Tylko że to się prędzej czy później kończy załamaniem i zniechęceniem.
  • Nie przeżywaj w nieskończoność tego, co się stało, nie zastanawiaj się, co by było, gdybyś postąpił inaczej, niż zrobiłeś. Nawet jeśli zawaliłeś coś totalnie na całej linii i wszystko popsułeś, to to już teraz nie ma żadnego znaczenia. Było, minęło. Trzeba żyć dalej. Oczywiście warto przeanalizować popełnione błędy, żeby ich unikać w przyszłości, ale po opadnięciu emocji, jeden raz i konstruktywnie, a następnie zamknąć temat. Jeśli się ciągle przebywa myślami w przeszłości, można nie zauważyć, że właśnie dostaje się nową szansę...
  • Staraj się zamieniać „muszę” na „chcę”. Ilekroć pomyślisz „muszę...” (coś mieć, zrobić, zachować się w określony sposób), łap się na tym i świadomie wyszukuj powody, dla których w rzeczywistości ty chcesz zrobić czy mieć to coś, a nie musisz. Jest bardzo niewiele sytuacji, w których naprawdę występuje przymus (np. musimy oddychać i chodzić do toalety). Najczęściej sami nieświadomie zamieniamy swoje potrzeby (chcę) na przymusy (muszę), a to powoduje, że w razie ich niezrealizowania czujemy się znacznie gorzej. Na przykład: nie lubię dzwonić do rodziców, ale dzwonię — nie dlatego, że muszę, bo mi nikt pistoletu do głowy nie przykłada, tylko dlatego, że chcę, bo czuję się źle, gdy pomyślę, że będą rozczarowani i zranieni, jeśli nie zadzwonię.
  • Obserwuj natrętne myśli. Jak dokładnie brzmią, w jakich okolicznościach się pojawiają (na przykład, o czym wtedy myślałeś), jakie uczucia w tobie wywołują. To ogromna kopalnia ważnych informacji. Staraj się je spokojnie analizować i precyzować, co konkretnie w nich wywołuje twój strach, smutek, poczucie bezsensu, brak nadziei, rozczarowanie, zniechęcenie. Dzięki temu będziesz mógł się zorientować, co ewentualnie powinieneś zmienić w swoim życiu (część z nich może być sygnałem rzeczywistych problemów). Unikaj sytuacji, w których te myśli zazwyczaj się pojawiają, i aranżuj sytuacje przeciwne (np. jeśli pojawiają się, gdy stoisz w kolejce i nie jesteś niczym zajęty, to bierz ze sobą książkę albo dzwoń do kogoś). Przygotuj też sobie miłe myśli, którymi będziesz zastępować tamte.
  • Staraj się ćwiczyć cierpliwość i myślenie długodystansowe. Wiele naszych rozczarowań wynika z faktu, że chcemy coś mieć albo widzieć skutki naszych działań natychmiast, gorączkowo staramy się wpływać na rzeczywistość wokół nas, przekształcać ją zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Przypomnij sobie scenę wysadzenia tamy z filmu „Komandosi z Navarony”. David Niven podkłada malutki ładunek wybuchowy, który tylko w jednym miejscu narusza konstrukcję tamy. To wystarcza — reszty stopniowo dokonuje ciśnienie wody. Mamy za mało sił, żeby walczyć z życiem, należy raczej obserwować istniejące fakty i procesy i szukać sposobów, żeby zaczęły działać na naszą korzyść, a następnie cierpliwie czekać na efekt.
  • Szukaj swoich nie zaspokojonych potrzeb. Być może odczuwasz jakąś jedną, wielką, nie zaspokojoną potrzebę, o której ciągle myślisz, ale to nie znaczy, że nie masz innych. Na pewno są, tylko ich nie zauważasz, a one też nie są zaspokojone i dodatkowo powiększają twój dyskomfort. To może być na przykład potrzeba zostania docenionym czy potrzeba poczucia bezpieczeństwa. Staraj się zaspokajać te potrzeby, a jeśli to niemożliwe, przynajmniej miej ich świadomość, żeby nie drążyły ci podświadomości.
  • Staraj się wypracowywać w sobie pewien luz i dystans do spraw, które cię angażują emocjonalnie, na których ci zależy, które są dla ciebie bardzo ważne. Żebyś mógł sobie dobrze z nimi radzić, potrzebujesz pewnej swobody i wolności; one nie mogą cię dusić za gardło.
  • Próbuj wyszukiwać w trudnych wydarzeniach elementy humorystyczne. Dzięki humorowi łatwiej sobie radzić ze strachem, rozpaczą i innymi uczuciami, jakie one wywołują. Jeśli na przykład szef robi ci poniżające awantury i masz ograniczone możliwości obrony przed nim, spróbuj spojrzeć na to z zewnątrz, jako widz, jakbyś oglądał sitcom. Taki wściekający się, podskakujący i zakompleksiony histeryk jest przecież w gruncie rzeczy bardzo śmieszny...
  • Kiedy czujesz się osamotniony i myślisz, że nikomu na tobie nie zależy, to pamiętaj, że nawet jeśli nie zależy na tobie jakiejś osobie, na której tobie bardzo zależy, to nie oznacza to, że nikomu na tobie nie zależy. To bardzo boli, jeśli ktoś nie odwzajemnia twoich uczuć czy cię nie docenia, ale niech cię chociaż trochę pocieszy to, że na przykład mnie na tobie zależy, skoro zużyłam cały dzień, żeby to wszystko napisać.
  • Powtarzaj sobie, że w twoim życiu zdarzy się w przyszłości jeszcze wiele wspaniałych rzeczy. Zło zawsze w końcu mija. Każda klęska i cierpienie przyczynia się do naszej pomyślności i szczęścia. Nic tak nie uczy pogody ducha, jak właśnie cierpienie. Jest ono w gruncie rzeczy wielkim darem i warto je zaakceptować. Twoje niepowodzenia nie są przypadkowymi pociskami ślepego losu, tylko drogą, która prowadzi cię do celu. Być może myślisz, że twoja egzystencja jest nieszczęśliwa, beznadziejna i bezcelowa, ale to dlatego, że widzisz tylko najbliższe pięć metrów przed sobą. Nie trzeba się obawiać; droga będzie się stopniowo przed tobą odsłaniać, w miarę jak będziesz nią szedł. To wszystko ma sens; dlatego możesz z ufnością i nadzieją patrzeć w przyszłość.


          Październik 2006


Desiderata

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj,
jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych,
nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały,
zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany,
będą dla ciebie źródłem radości.
Wykonuj swą pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna,
ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa,
niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty.
Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia
ani nie podchodź cynicznie do miłości,
albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają,
z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu.
Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy.
Masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie,
wszechświat jest bez wątpienia na dobrej drodze.
Tak wiec żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudzisz
i jakiekolwiek są twoje pragnienia.
W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej złudności i znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia.

Max Ehrmann (1872–1945), 1927 r.





Jeśli masz ochotę skontaktować się ze mną w sprawie tego tekstu lub jakiejkolwiek innej, napisz na adres: nadzieja@nadzieja.webd.pl